Informujemy, że w czasie wakacji sekretariat szkoły jest czynny w godzinach 8:00-15:00.

 

DLACZEGO WARTO WYBRAĆ KLASĘ DWUJĘZYCZNĄ Z JĘZYKIEM HISZPAŃSKIM?

Na to pytanie odpowiadają nasi absolwenci.

MARTA TALARCZYK

Sekcja dwujęzyczna w ZSO4 jest znaną sekcją i często dziwię się, kiedy mówiąc komuś, że chodziłam do LO XVII, słyszę pytanie: „Do hiszpańskiej?”. O tym, dlaczego klasa dwujęzyczna z hiszpańskim w liceum to dobry wybór i dlaczego uważam, że gimnazjum to niedokończony rozdział, opowiem kilka słów.
Uczęszczanie do ambitnego gimnazjum i liceum spowodowało, że stałam się ambitną osobą. Zaczątki tego były już, owszem, w szkole podstawowej, ale każdy chyba przyzna, że otrzymanie tam świadectwa z wysoką średnią nie stanowi takiego wyzwania jak na wyższych poziomach. Dzięki przyzwyczajeniu do wysiłku i ciągłych starań, studia nie były dla mnie tak wielkim szokiem jak dla niektórych.
Między gimnazjum a liceum miałam okazję brać udział w 10-dniowej wycieczce do Hiszpanii, w ramach stypendium, które otrzymałam. Poznałam tam miejsca, które nie figurują w większości katalogów biur podróży – bo poza oczywistym Madrytem byłam m.in. także w Sorii, tak przecież ważnej ze względu na otaczającego ją ducha najwybitniejszych postaci literackich Hiszpanii jak Lorca, byłam w Burgos, znajdującym się na Szlaku św. Jakuba, w Atapuerce, miejscu wykopalisk sprzed miliona lat. To właśnie tam poznałam prawdziwą Hiszpanię – nie tą, za jaką ją uważają powierzchowni turyści. Dzięki temu, że w wycieczce brali udział Polacy, Bułgarzy i Czesi, nawiązałam znajomości z ludźmi z innych miast i krajów. To był przełomowy moment w moim życiu, bo Hiszpania otwiera. Hiszpanie zarażają swoją otwartością. Stałam się pewniejsza siebie. Co by było z tej podróży bez znajomości języka?
Zwiedzanie Hiszpanii w trzeciej gimnazjum podczas wycieczki klasowej oraz na stypendium Viaje Educativo wszczepiły we mnie zamiłowanie do podróży. Ale czymże jest podróżowanie bez możliwości językowych? Jestem świeżo upieczonym pilotem wycieczek i szczerze wierzę w to, że klasa dwujęzyczna będzie bardzo mocnym atutem dla zatrudniających mnie w przyszłości biur podróży.
Sekcja dwujęzyczna sprawiła, że nie musiałam się stresować, składając dokumenty na Politechnikę Poznańską. Mogłam być niemal pewna, że się dostanę. Politechnika zna pojęcie klasy dwujęzycznej, w przeciwieństwie do wielu uczelni, dla których dwujęzyczna jest równoważna z rozszerzeniem, dlatego jeśli do naszego liceum chcą aplikować miłośnicy hiszpańskiego i przedmiotów ścisłych, to nie ma problemu, to jest sposób. Niezależnie od wyniku matury dwujęzycznej, język nowożytny jest liczony jako 100%.
Dzięki hiszpańskiemu mogłam nawiązać kontakt z Hiszpanami jako mentor – osoba opiekująca się Erasmusami. Miałam więc okazję rozmawiać z osobami z różnymi akcentami – od katalońskiego, przez madrycki po andaluzyjski.
Hiszpański przydaje się w prozaicznych sytuacjach. Nie trzeba nawet wyjeżdżać z miasta. Czasami pomagam zabłąkanym Hiszpanom, mającym problemy w odnalezieniu się w kraju, gdzie mówią w jednym z najtrudniejszych języków świata. Nie powiem, że nie sprawia mi satysfakcji, kiedy zdziwieni pytają, skąd tak dobrze znam język hiszpański.
W Poznaniu co pół roku odbywa się festiwal hiszpański ¿Qué pasa?. To, ile my, jako absolwenci liceum dwujęzycznego, wiemy, a z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę – bo przecież to dla nas oczywiste – uświadomiłam sobie podczas tegorocznej edycji. Wybrałam się na spotkanie o Galicji (region w Hiszpanii) – prowadzone przez mieszkankę Galicji. Nastawiłam się na dużą dawkę ciekawych informacji. O samej Galicji nie wiedziałam wiele. Tak myślałam, ale myliłam się. Po ukończeniu całej sekcji dwujęzycznej, podkreślam, całej, wiedza jest bardzo szeroka. Gimnazjum jest zaczątkiem pasji do hiszpańskiego i wiedzy o Hiszpanii, którą warto pielęgnować. Bo po to, by mówić o aspektach związanych z literaturą, historią, sztuką, geografią Hiszpanii profesjonalnie, po hiszpańsku, z wszystkimi terminami zachowanymi oryginalnie, potrzeba języka. Nie da się uczyć wszystkich wymienionych przedmiotów w gimnazjum. Przygoda dopiero zaczyna się w liceum – kiedy już ma się możliwości wysławiania się i rozumienia na wyższym poziomie. Nie twierdzę, że będzie łatwo. Że nie będzie chwil przeładowania ilością materiału do zapamiętania. Im więcej pracy, tym większa wiedza i większa satysfakcja. Dlatego warto.
Nie będę owijać w bawełnę: klasa dwujęzyczna w XVII to jest prestiż. I to się odczuwa. W rozmowach ze znajomymi, którzy co jakiś czas podkreślają „ty znasz hiszpański bardzo dobrze”, „ty chodziłaś do dwujęzycznej to jesteś zdolna”. Może jeśli kilka osób by tak powiedziało, nie uwierzyłabym w to; ale to ogólna opinia – że absolwent klasy dwujęzycznej „to już coś”.
Hiszpania to bogate kino. Mi wielką satysfakcję sprawiło przetłumaczenie dla własnych potrzeb filmu „Jak zostać Baskiem”. Dzięki temu moi bliscy mogli obejrzeć coś, co było trochę moją inwencją. Oczywiście, mogliby obejrzeć film z angielskimi napisami; jednak byłyby to słabe, dosłowne napisy niewyjaśniające wszystkich niuansów.

SONIA PAŹ

Klasa dwujęzyczna odegrała ważną rolę w moim życiu. Z perspektywy czasu widzę, w jak wielkim stopniu ukształtowała moją osobowość. Nauka w ZSO nr 4 pozwoliła nie tylko na opanowanie języka na wysokim poziomie, ale również na zapoznanie się z egzotyczną kulturą Hiszpanii oraz Ameryki Łacińskiej. Ani jednej lekcji języka hiszpańskiego, historii, geografii czy literatury nie uważam za czas zmarnowany. Choć dawniej mogło się wydawać, że to wiedza mało praktyczna, teraz przekonuję się, jak bardzo mylne to stwierdzenie. Chyba nikt z moich obecnych przyjaciół i znajomych na studiach nie miał okazji w takim stopniu skorzystać z oferowanych przez swoją szkołę średnią profitów, co absolwenci naszej klasy hiszpańskojęzycznej:

- już w 3 klasie gimnazjum wyjechałam na finansowaną przez Ministerstwo Edukacji Hiszpanii wycieczkę edukacyjną do Madrytu i Sorii, razem z setką uczniów z Polski, Czech i Bułgarii, co pozwoliło na docenienie języka jako rzeczywistego narzędzia komunikacji oraz elementu łączącego osoby pochodzące z najróżniejszych krajów Europy,

- w 2013 roku zdobyłam I miejsce w konkursie literackim organizowanym przez Ambasadę Hiszpanii. Główną nagrodą było 5000 zł do wydania na podróż do Hiszpanii, co pozwoliło mi zwiedzić wymarzoną Andaluzję,

- również w II klasie liceum, przy nieocenionej pomocy naszych nauczycieli, zostałam laureatką Olimpiady Języka Hiszpańskiego, w wyniku czego uzyskałam maksymalny wynik z matury dwujęzycznej z języka (100%) oraz listy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Łódzkiego oraz od Prezydenta Miasta Poznania z zaproszeniami do podjęcia studiów na wielu atrakcyjnych kierunkach i bardzo zachęcających zasadach, np. Uniwersytet Jagielloński oferował maksymalną liczbę punktów w rekrutacji na wszystkie kierunki, gdzie w jakikolwiek sposób był brany pod uwagę język nowożytny, w tym najbardziej renomowany kierunek jakim jest prawo. Zdecydowana większość uniwersytetów i szkół wyższych w Polsce nadal oferuje fantastyczne warunki do podjęcia studiów dla olimpijczyków.

- w 2014 roku zdobyłam II miejsce w finale ogólnopolskiego konkursu organizowanego przez Wyższą Szkołę Bankową "Pokaż nam język", wygrywając m.in. 6-miesięczny kurs hiszpańskiego oraz tablet,

- otrzymałam też stypendium wyjazdowe od Ambasady Hiszpanii, które pozwoliło mi na uczestnictwo w 3-tygodniowym kursie hiszpańskiego w Salamance położonej niedaleko stolicy kraju. Było to niezapomniane przeżycie, które wspominam do dziś jako jedno z najwspanialszych doświadczeń w moim życiu. Korzystałam z wiedzy doświadczonych nauczycieli (rodowitych Hiszpanów) dzieląc szkolne ławki z uczniami z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, a także najodleglejszych krajów świata: Stanów Zjednoczonych, Brazylii, Japonii, Korei czy Boliwii. Wyjazd tego rodzaju pozwolił na autentyczne zrozumienie mentalności Hiszpanów poprzez częściowe przejęcie ich stylu życia na czas wyjazdu, poznanie zwyczajów, charakterów, sposobu myślenia i postrzegania świata. Do dziś z częścią poznanych tam osób utrzymuję korespondencję. Życzę każdemu, by mógł kiedyś skosztować nauki w tak bezpośredniej formie :)
- nauka w klasie dwujęzycznej pozwoliła mi też na bezproblemowe zdanie egzaminu na uznawany na całym świecie i wydawany przez Ministra Edukacji Hiszpanii certyfikat DELE na poziomie B2.

Odbierając świadectwo maturalne miałam wątpliwości, czy wybierając kierunek niezwiązany z filologią będę mogła korzystać z nabytej wiedzy. Obecnie studiuję leśnictwo na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu i coraz częściej przekonuję się, że jest to jak najbardziej możliwe. Zainteresowałam się czymś zupełnie dla mnie nowym: botaniką i ekologią, działam w Kole Naukowym; okazuje się, że język pozwala na dotarcie do wielu niedostępnych bez jego znajomości źródeł, takich jak publikacje naukowe czy artykuły naukowców z Ameryki Południowej, badających np. lasy Amazonii. Nie sprawia mi trudności nauka łacińskich nazw gatunków i najróżniejszych przyrodniczych określeń, ponieważ niezmiernie w nich dużo podobieństw do znanych mi już zwrotów i słów hiszpańskich. Mogę bez problemu porozumieć się ze studentami przyjeżdżającymi do Poznania na wymianę z Hiszpanii. Po napisaniu pracy inżynierskiej sama chciałabym skorzystać z programu Erasmus, a w takim wypadku znajomość języka obowiązującego na obcej uczelni jest podstawą. Perspektywy? Kto wie, być może w przyszłości, przy odpowiedniej dawce szczęścia oraz ciężkiej pracy, uda mi się zostać naukowcem i współpracować z uczelniami hispanojęzycznymi…

Po tym niezmiernie nieskromnym wywodzie, dołączam ogromne podziękowania moim nauczycielom za nasze wspólne sześć lat :)

Z pozdrowieniami,
Sonia

 

MARTA DZIURLA

Jestem absolwentką ZSO Nr 4 z oddziałami dwujęzycznymi z językiem hiszpańskim im. ks. prof. Józefa Tischnera w Poznaniu. Swoją przygodę z językiem hiszpańskim rozpoczęłam w klasie dwujęzycznej w gimnazjum, a następnie kontynuowałam ją w liceum w klasie o tym samym profilu.
Podczas sześcioletniej nauki w ww. szkole:

-otrzymałam stypendium w postaci wyjazdu edukacyjnego do Madrytu, gdzie poznałam uczniów z klas dwujęzycznych z całej Polski, Czech oraz Bułgarii,

-miałam możliwość uczestniczenia w lekcjach z native speakerem,
-otrzymałam stypendium Prezesa Rady Ministrów, co świadczyć może o wysokim poziomie nauczania klas dwujęzycznych,

-brałam udział w Olimpiadzie Języka Hiszpańskiego (przeszłam do II etapu),

-skorzystałam z klasowej wycieczki do Hiszpanii, która umożliwiła mi kontakt z "żywym językiem",

-uzyskałam tytuł Título de Bachiller nadawany przez Ministerstwo Edukacji Hiszpanii absolwentom oddziałów dwujęzycznych z językiem hiszpańskim będącym drugim językiem nauczania w liceach ogólnokształcących, który umożliwia studiowanie w Hiszpanii.

Obecnie jestem studentką drugiego roku Politechniki Poznańskiej, która przy rekrutacji uwzględnia maturę dwujęzyczną, przyznając dodatkowe punkty. Na uczelni istnieje również możliwość skorzystania z programu wymiany studentów "Erasmus" do miejscowości takich jak: Barcelona, Madryt, Leon, Jaen itd.
Pragnę nadmienić, że ubiegłego lata spędziłam wakacje w Hiszpanii, nie mając problemów językowych a obsługa hotelu, w którym przebywałam była zdziwiona dobrą znajomością języka.

Szczerze polecam podjęcie nauki w klasie dwujęzycznej w naszym liceum.

Pozdrawiam
Marta Dziurla

 


WOJCIECH KORDY

Witam!

Z tej strony Wojtek Kordy. Jeśli chodzi o profity jakie przyszły mi z chodzenia do klasy dwujęzycznej z językiem hiszpańskim, to lista jest nieskończona. Oczywiście najbardziej doceniam znajomych, z którymi w dalszym ciągu trzymam się, i to lepiej niż ze studentami z mojej uczelni. Nie raz pomagaliśmy sobie w nie lada kłopotach i szczerze za niejedną osobą poszedłbym w przysłowiowy ogień. Jednak myślę, potencjalnych uczniów przekonają bardziej fakty na temat samego profilu klasy.
Otóż nie myślałem, że język hiszpański przyda mi się w życiu studenckim, zwłaszcza na Politechnice Poznańskiej. Nic bardziej mylnego. Okazało się, że za samo skończenie klasy dwujęzycznej otrzymałem 100 pkt za język obcy przy rekrutacji. Co więcej, wielu studentów z programu wymiany ERASMUS przyjeżdża właśnie z Hiszpanii, co pozwoliło mi zawiązać wiele nowych znajomości (niektórzy są nawet z Kolumbii, czy Meksyku). Nie utworzono co prawda grupy na zajęcia z języka hiszpańskiego u mnie na roku, ale wyniknęło to tylko i wyłącznie z braku osób dorównujących poziomem absolwentom naszego liceum ;-).
Mogę jeszcze dodać, że kiedy próbowałem znaleźć pracę na wakacje i pokazałem na rozmowie kwalifikacyjnej w pewnym szanowanym hostelu mój Titulo de bachiller (dyplom uzyskania matury dwujęzycznej) okazało się, że dostałem pracę kosztem dwóch dziewczyn po ukończonych studiach filologicznych z tytułem magistra :D


EMILIA RYBARCZYK


Jestem absolwentką klasy dwujęzycznej Liceum Ogólnokształcącego nr 17 w Poznaniu, która bardzo pomogła mi w rozwoju kariery, zatem jeśli tylko mogę pomóc uczniom w wyborze klas, z miłą chęcią napiszę w czym pomógł mi język hiszpański.

Po pierwsze, ukończenie dwujęzycznej klasy i otrzymanie Título De Bachiller zdecydowanie ułatwia dostanie się na studia, w szczególności te filologiczne i humanistyczne. W moim przypadku jest to filologia angielska, na której trzeba wybrać drugi język obcy. I w takim przypadku osoba ze znajomością j. hiszpańskiego na poziomie B2, czyli po klasie dwujęzycznej, nie ma problemu z zaliczeniem takiego przedmiotu i ma czas oraz może skupić się na innych rzeczach, a zajęcia z tego języka na uczelni to skonsolidowanie posiadanej już wiedzy.
Ponadto, na drugi rok studiów postanowiłam skorzystać z programu Erasmus i wyjechać na cały rok akademicki do Sewilli, znajdującej się w południowej części Hiszpanii. Osoby ubiegające się o to muszą albo wykazać się znajomością j. hiszpańskiego na poziomie B2 lub napisać test, od którego w znacznej mierze zależy czy dostaną się na listę osób, a zainteresowanie jest niemałe. Jako że już posiadałam taki dokument, ominęła mnie ta część kwalifikacji. I teraz, będąc już tutaj ponad pół roku, z całą pewnością stwierdzam, że gdyby nie wiedza nabyta w liceum, byłoby mi znacznie trudniej zaaklimatyzować się, przyzwyczaić się do mówienia w obcym języku z ludźmi, funkcjonować na uczelni itd., a na pewno trwałoby to znacznie dłużej. Ażeby nie być gołosłowną, w załączniku dołączam zdjęcie zrobione w ten weekend podczas popularnej tradycji w Andaluzji - Feria de Sevilla - w tradycyjnej sukience w kropki oraz grzebieniem i kwiatem we włosach :)

Po trzecie, drodzy rówieśnicy! Mając naście lat, może nie w pełni zdajecie sobie sprawę z tego, jak ogromną możliwość daje nam owa klasa dwujęzyczna! Tylko kilka szkół w całej Polsce i jedna w Poznaniu oferuje poznanie tak dobrze hiszpańskiego języka, historii, literatury, kultury ogółem. Co więcej, wiedza przekazywana jest również przez native'ów - osób urodzonych i biegle władających tymże językiem, czyli mamy do czynienia z prawdziwym hiszpańskim akcentem. W każdej prywatnej szkole, czy na kursie, trzeba zapłacić duże pieniądze za taki przywilej.

Na koniec chciałabym dodać, że po prostu nauka języków obcych jest szalenie ważna, bez względu na to jakie mamy plany na wykonywany w przyszłości zawód - znajomość języków obcych zawsze się przyda. Dlatego nie warto rezygnować z takiej możliwości. Dla mnie po ukończeniu klasy o profilu dwujęzycznym otworzyło się wiele dróg i możliwości, o których w życiu nie pomyślałabym kończąc szkołę.

Mam nadzieję, że pomogłam uczniom w dokonaniu wyboru.
Pozdrawiam,

Emilia